Lily.
Tak bardzo się boję o Ciebie.
Nie powinniśmy być razem.
Musimy na razie powściągnąć się,
a wszystkie przygotowania wstrzymać.
We śnie przyszła do mnie morana.
Razem z krukiem.
Miał wielkie i potężne skrzydła.
Siedzieli na bagnie, tym tutaj w dolinie.
Morana ostrzyła swoją szpony,
a kruk rwał pióra ollbrzymim dzióbskiem.
I świdrował mnie tymi paskudnymi ślepiami.
Boję się o Ciebie, Lily.
„Jeszcze tak strasznie zapłaczę, że przez łzy Ciebie zobaczę.”
Lily.
Nie wiem co robić.
Dostałem dziś wiadomość.
Konsul razem z ojcem zakonników podjęli decyzję.
Będą nas karać.
I pójdziemy wszyscy na stos.
Spalą nas jak te odyńce i będą rechotać.
A potem pełni spokoju urządzą ucztę.
Na szczęście nie wiedzą nic o mnie.
Lecz ja już łez nie umiem powstrzymać.
I przez nie widzę Ciebie codziennie jak suniesz po krużgankach.
Jak wtedy, gdy przyjechałem do stolicy na wezwanie najjaśniejszego Pana
złożyć daninę i opłacić podatki.
Nie sposób mi pozbyć się tego widoku.
Bo jesteś moją ostoją.
„I taką wielką żałobą, będę się żalił przed Tobą.”
Lily.
Nie umiem utrzymać pióra w ręku.
Cały drżę z emocji.
Dziś rano rozpoczęli pierwsze egzekucje.
Widziałem ich ciała.
Słyszałem ich krzyki.
Płonęli jak kukły Guido Fawkesa w noc listopadową.
Strach strwożył mnie całego.
Nie umiem już przywołać Twojego obrazu.
Widzę tylko języki ognia liżąc biedne ciała niewinnych ludzi.
I zrywam się nocą.
Mokry i śmierdzący od potu zaglądam do zagrody, żeby opłukać twarz w beczce.
Uspokajam się.
Ale chwilę później znów widzę stos popiołu miast ludzkich ciał.
„Że duch mój przed Tobą klęknie i serce mi wtedy pęknie”
Lily.
Pozwolono mi napisać ten ostatni list.
Oskarżyli mnie o bycie przedstawicielem gildii.
Myślą, że to ja jestem panem łączącym ich wszystkich z samym szatanem.
Jutro rano wyruszamy do stolicy,
tam odbędzie się mój proces o czary.
Wiem, że przyjdziesz.
Mą wolą jest abyś jednak nie oglądała jak ogień strawi mnie całego.
Myślisz teraz, głupiś, użyj teleportacji.
Słuszna rada, ale są jeszcze nikłe szanse.
Lilio moja droga, ubłagaj swą siostrę, naszą królową, aby darowała mi życie,
gdyż to ona dokona wyroku na mnie podczas procesu.
Ratuj mnie, moja Lily.
W imię naszej miłości.
„Jeszcze do Ciebie powrócę...”
Twój James.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz